poniedziałek, 20 grudnia 2010

Citron i choinka

citron w roli głównej, zrobiony z włóczki skarpetkowej kupionej w Knit picks

A tu moje zmagania z choinką. zamarzyła mi sie żywa więc musiałam przkwalifikowac się na drwala. A co ...jestem kobieta pracująca, i żadnej pracy sie nie boję .

piątek, 17 grudnia 2010

Pierniczkowo

Czas uporządkować pierniki .Kupiłam więc puszkę ....wielgachną co by pomieścić wszystkie





Atena nie odstępowała mnie na krok. Zlizywała z podłogi wszystkie kropelki lukru.
Lubię pić herbatkę w podarowanym na Mikołajki kubku....
magicznym doprawdy. Pod wplywem ciepła ukazuje się na nim obrazek.

Na koniec w świątecznym blasku

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Lubię zimę ...ale

Lubie zimę ale nie wtedy gdy trzeba szuflować snieg drapać szyby w aucie

Tylko Atena cieszy się bo może poszaleć .

W robótkach zastój przedświąteczny .Citron rośnie baaardzo powoli.


Upiekłam też pierwszą partię świątecznych pierników choć święta będą w tym roku smutne marne i na pewno nie rodzinne.


wtorek, 7 grudnia 2010

Fajnie być Świętym Mikołajem

A raczej Panią Mikołajową .Obiecałam sobie ,że w tym roku nic robić nie będę. Stara jestem ,29 lat pracy w szkole ...więc w tym roku LENISTWO.Jasne ...przyszedł czas Świąt i nie mogłam się powstrzymać .
Przygotowałam paczki ,upiekłam ciasteczka,wystroiłam salę ...i namalowałam sztucznym śniegiem ślady butów Świętego Mikołaja.
Wróciłam do domu, nakręciłam włosy a rano przebralam się w strój Pani Mikołajowej.
Nawet nie wyobrażacie sobie jak zdziwione były dzieciaki gdy zeszłam do szatni.
Wrzas , pisk szczęścia i radości.



Na Mikołaja czekał kosz z poczęstunkiem a na maluchy paczki.







Ostatnio zrobiłam tunikę ,ocieplacz. Taką sobie , ale ciepłą.

sobota, 4 grudnia 2010

Wiele się działo

Bardzo długo zastanawiałam się nad zmianą mebli w pokoju Marysi i zawsze coś było ważniejsze. Czegoś bardziej potrzebowałam. Nadszedl jednak czas by pozbyć się starego 35 letniego segmentu i kupić coś nowego. Pokój oddałam we władanie córci choć dni spędzamy w nim razem.
Kupiłyśmy mebelki w Black Red White .Myślę ,że dokonałam dobrego zakupu.

Przy okazji doszłam do smutnego wniosku : ze cały mój dobytek mieści sie w kilku kartonach .
W tym samym czasie brałam udział w wymiance Aniołkowej . Ja przygotowałam paczuszkę

A otrzymałam piękne anioły wspaniale pasujące kolorem do nowych mebelków.
Atena z wielką desperacją po porannym spacerze pije gorące mleko
a Marysia zakupiła kapcie pasujące kolorystycznie do ulubionej piżamy


zabawnie wygląda. Ogólnie rzecz ujmując spokojnie płynie życie w domu kobiet z jednym facetem kotem i pewnie dlatego ,że jest jedyny w towarzystwie wolno mu wiele. Jeśc przy stole na przykład .I na koniec dość wkurzająca i trochę smieszna historia. Wybrałam się do dobrej niby fryzjerki.
Chcialam odnowić kolorek i nieco go rozjaśnić. Wytlumaczylam pani ,że ma to być kolor korka, tabaki ciemnego miodu ,ale pani nie bardzo wiedziała o co mi chodzi więc przyprowadziłam jej Atenę i mówię .Kobieto ma być kolor jak sierść mojego psa hihihi ( i pojadę do Anglii na konkurs sobowtórów) Przyszlam usiadłam na fotel a Pani wzięła folię do pasemek i do roboty. Ja pytam co Pani robi miał być kolor na całość. Spokojnie będzie kolorek na całośc . No dobra myślę ona jest fachura. Odsiedzialam godzinkę, Pani zmyła farbę a ja dostałam zawału, zaniemówiłam, zamarłam i w ogóle myślałam ,że już pląsam w niebie. Na głowie mialam mieszankę krwistej czerwieni z brązem. Szlak mnie trafil i pytam co to ma być ? A ona na to ,że ona myślała ,że tak będzie fajnie bo teraz jest tak modnie. I ona może to teraz pokryć ...ale raczej ciemniejszym. Wścieklam się i powiedziałam, że ma zostawić tak jak jest i nic nie ruszać wysuszyć mi włosy i nie dotykać ich więcej. Przy moich rozszerzonych naczynkach i czerwonych policzkach wyglądałam TRAGICZNIE.
Wróciłam zrozpaczona do domu...pojechałyśmy z Marysią do Gdańska ,kupiłam dekoloryzator,nową farbę i męczyłam moje biedne włosy następne 2 godziny.
Jaki jest efekt pokażę Wam jutro ,w słońcu. Mają o niebo lepszy kolor ale mocno je zniszczyłam.
Kolejne przykre doświadczenie, a szkoda. Babaka wyglądała na kumatą .

piątek, 26 listopada 2010

Dziś się Wam podlizuję hihi


Nie piszę,nie pokazuję nic bo chora jestem strasznie. Chodziłam z tym przeziębieniem jakiś miesiąc
miałam stan podgorączkowy wiem powiecie durna baba ,ale ciągły brak gotówki zmuszał mnie do pracy i nadgodzin .No i się doczekałam. Mam 9 dni zwolnienia ,antybiotyk ,jak na razie żadnej poprawy....Oglądam tylko Wasze blogi i myślę sobie ,że fajnie mieć tylu znajomych w różnych
częściach świata.
Uwielbiam zaglądać do Hrabiny i podglądać jak rośnie Izunia jak zmieniają się dziewczynki .Zachwycam się chustami Lacrimy. Do łez rozśmiesza mnie Rzeczpospolita futrzasta i pan Kazio Antosi. Z pasją wertuję blog Janeczki bo tam spędziłam latem cudne chwile a intryguje mnie Green canoe i Wichrowe wzgórza. Och w tym moim na pozór ułożonym ,uporządkowanym świecie macie swoje poczytne miejsce. Cieszę się ,że Was mam

środa, 10 listopada 2010

Na początek zdjęcie wymiankowe ...to dostałam od barbaratoja .Wielkie dzięki Kobieto ...muszę się wziąć do roboty ,żeby to przerobić.Zbierałaś to chyba cały rok.

Teraz jednak wypróbowuję przepisy Janeczki bowiem 12.XI mam imieninki i zaprosilam na kawę dziewczyny w szkole. Zrobiłam rafaello i upiekłam ciasteczka.
chciałam też upiec cytrynowca ale nie wyszła mi warstwa śmietanowa i po prostu polałam go galaretką cytrynową. Zjadły...hihihi.
Przed nami 4 dni wolnego więc mam nadzieję nadgonić robótki ..tunikę i niebieski sweterek.
Na diecie dukana schudłam 9.300 ale odbiło się to na moim zdrowiu. Zmęczona jestem ciągle i już drugi raz w ciągu miesiąca przeziębiłam się. Faktem jest ,że chęć bycia piękną nie zawsze idzie w parze z rozsądkiem.