niedziela, 20 lutego 2011

Zimowe psoty przyrody czII

Wrócila zima brrrrrrrrrrr,pomomi to nad kanałem jest pięknie .











Zamarznięta Baltiwia budzi podziw plywających na niej ludzi .Strasznie musi być tam....na środku Bałtyku.
Marzę choćby o skromnej wiośnie ....

czwartek, 17 lutego 2011

Zielone paskudztwo

Cynamon skończony jeszcze tylko dopracować szczegóły. Za to zielona wełna to obrzydlistwo. robi się fatalnie, ślizga się .....wrrrrrr .Nie wiem czy ją skończę .

środa, 16 lutego 2011

Kto wie jak się do tego zabrać ?

Chciałabym zrobić sobie hustę w kształcie koła z tej oto włóczki. Macie jakieś pomysły

niedziela, 13 lutego 2011

Rudy cynamon idzie do przodu choć przyznam ,że trochę powoli. Ta długa i mroźna zima uśpiła moje wewnętrzne coś i mam strasznego lenia. Liczę dni do wakacji mmmmmm, a to jeszcze bardzo długo. Przed chorobą ratowałam się solarium .....a teraz .....nie mogę . Brakuje mi słońca ciepła,spacerów , za mało śpię ..i w ogóle jestem do kitu. Zaczęłam też zielony z kapturem na sportowo.


Co prawda wędrujemy z Ateną na bazę promową ale siedzenie na ławce nie wchodzi w grę bo zzziiiimmmmno od kanału wieje i ciągle mam katar.


Ach nie pochwaliłam Wam się nowymi zakupami: licznik rzędów i druciki


A taka szpilka marzy mi się do moich szali


Moze kiedyś uda mi się ją zdobyć bo w naszych sklepach ich nie uświadczysz.

sobota, 29 stycznia 2011

Granatowy szal

Na ukończeniu !!

A to dlatego ,że Marysia miała dziś imprezkę urodzinową ....16 lat minęło.

Ja dostałam eksmisję do kuchni więć dziergalam do oporu.

czwartek, 27 stycznia 2011

Wielka oczekiwana paczuszka z wełną

Dziś przyszła paczuszka zza morza ....oczekiwana wełenka z Knit Picks . Dzięki mojemu Aniołowi Stróżowi moge spelniać swoje marzenia. Nigdy się nie wypłacę .




Marysia oszalała na punkcie kalendarza


Ja na punkcie włóczek z zielonej będzie


A z dyniowej
Z niebieskiej MOŻE semele jeśli w końcu ją rozgryzę wrrrrrrrrrrrrr


Pozostałe włóczki są dla Joanny ciekawe co zamierza druciara

Robotki w toku

Marzeniem jest sukienka


Mama nadzieję że do zimy ją skończę

Mialam zrobić semele ale jak dla mnie to CZARNA MAGIA !!!!!!! W związku z czym robię szal własnego pomysłu
.
Zobaczymy co wyjdzie bo mam tylko 4 motki.

niedziela, 23 stycznia 2011

Świętej pamięci kot Pirat

Pewnie uznacie mnie za wariatkę ...."świętej pamięci kot Pirat ".Jestem mu to winna. Byl w moim domu 9lat i to ja dałam mu nowe życie. Jego historia zaczęła się właśnie 9 lat temu na moim pożałowania godnym podwórku kiedy to młody dwudziestokilkuletni człowiek przyszedl z dwoma krwiożerczymi wilczuramiu i spuścił je z komendą" bierz kota ' na katkę z dwoma slicznymi białymi maluchami. Jeden uciekł za płot a matka i Pirat dostali się w pyski tych dwóch potworów. Młody człowiek stał i patrzył jak jego psy kąsają biedne zwierzęta. Na interwencję mieszkańców odwołał psy i odszedł.Matka ledwie żywa popełzła w krzaki a drugi kociak nazwany wcześniej przez moją sąsiadkę św pamięci panią Krysię Piratem na znak plamki na oku leżał bez ruchu w trawie. Gdy wróciłam do domu ze szkoły mama namówiła mnie żebym zobaczyła co się dzieje z tym maleńkim 3 miesięcznym ciałkiem co chwilę targanym wstrząsami jak w konwulsjach. Zeszłam i okazało się ,że kocię żyje. Zawinęłam je więc w koc i hajda do weta. Pani doktor wysłuchała, obejrzała i mówi ...nie ma szans ...nie przeżyje ....wylew w mózgu ,wyciek krwi z uszu złamana przegroda nosowa... i nie wiadomo co jeszcze. Z czystości sumienia dała za darmo chyba ze sześć zastrzyków oczyściła rany i mówi ...jak przeżyje do jutra proszę go przynieść. Minę miała jednak wskazującą ,że kot nie przeżyje.
Ja do domu ,kot do kartonu i co dwie godziny strzykawka do gardła ....antybiotyk Marysiny ...jak nie pomoże to już bardziej nie zaszkodzi .Zamiast spać Zdrowaś Mario do Świętego Franciszka .....oj co to była za noc. PRZEŻYŁ!!!!!! Następna wizyta ...nowe zastrzyki !!!! Za darmo na szczęście .Żył w moim domu 9 lat bał się ludzi psów i wszystkiego co sie rusza. Sprawiał wrażenie kota z autyzmem żyjącego w swoim świecie.Był bardzo kochany ....choć nie pieścił się jak inne koty, nie skakał ,nie psocił. Jakiś czas temu schudł z 8,5 kg na 3.800.




Wiedziałam, że to początek końca. W czwartek skróciłam mu cierpienia i wykupiłam bilet do nieba ,na niebieskie łąki. Teraz wiem ,że jest szczęśliwy ......z mamą . Na mnie zerka z góry .

piątek, 21 stycznia 2011

Niebieski doczekał się końca



Robiony z włóczki sport ,nawet nie gryzie.

czwartek, 20 stycznia 2011

Czapka brzydula

Nie umiem robić czapek i nie lubię ich nosić i tu pewnie tkwi problem,. oto moje dzieło bleeeee