środa, 18 sierpnia 2010

Annis skończony

Annis skończony . suszy się przed wyjazdem na wycieczkę do Sztokholmu. Co prawda to tylko 4 dni ale tak dobrałam garderobę ,żeby zabrać wszystkie skończone ostatnio szale. A niech mi koleżanki zazdroszczą.

Zdjęcia na ludziu zobaczycie po niedzieli.
A teraz jeszcze o milości do koni. Pokochałam je niedawno ale za to wielką miłością.
Ten to Burbon ulubieniec Marysi.


A tego spotkałyśmy na spacerze obok stajni ...piękny koń.

To natomiast najmłodsza latorośl w rodzinie i jak widać na załączonym obrazku niezły z niej numerek

tylko patrzy coby tu zmalować .
Zapomniałam ,a co byście zrobiły z tej włóczki ? Ja nie mam weny


piątek, 13 sierpnia 2010

Dzień pełen wrażeń

O matko wybrałam się dziś a koleżanką Anią na grzyby w Bory Tucholskie ....a grzybów niet. Ja nie wiem gdzie Ci ludzie stojący przy drodze zbierają te grzyby .Nachodziłam się ,że strach .Umęczyłam . Pojechałyśmy więc do Janeczki http://janeczkowo.blogspot.com/ na kawę ,a ta Kochana kobieta miała i pyszne ciastka i ciasto i pizze nawet . Przyjęła nas tak jakbyśmy znały się wieki. Bardzo mnie to spotkanie ucieszyło i czas spędziłam przemile tylko za krótko. Musimy zorganizować spotkanie robótkowe u Janeczki tak tam pięknie
.
Robi się naleweczka z płatków róży


i zrobilam cztery sloiczki dżemu z owoców dzikiej róży

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Abrazo skończone podziwiajcie


Kochane skończyłam Abrazo i prezentuję na ludziu .....w pięknym zaułku Gdańska .

Nie wiem czy Wam się podoba ale ja myślę ,że jest całkiem całkiem.
Jakoś nie mam dziś weny pokazuje jeszcze pychowaty chlebek wileński i takowy piernik



Ach moja Marysia pozazdrościła rzeczpospolitej futrzastej i przytargała dziś do domu przestraszonego wróbelka ..malutkiego ..tyciutkiego

Schowałyśmy go do koszyka ,ale zbój Pirat próbował maluszka ...ZJEŚĆ. Paskuda.



Wróbelek nakarmiony ,napojony został odniesiony do mamusi.

Wyjechać czy nie oto jest pytanie

Boże dwie noce nie spalam zanim podjęłam decyzję czy mam jechać nad jezioro z Marysią i psem. Jakoś tak źle się czuję z faktem ,że ja wyjadę a mama zostanie sama w domu ...na wpół leżąca.
Wiecie ,że nie ma mi kto pomóc w opiece.Jednak musiałam być egoistyczna i wyjechać odpocząć choćby kilka godzin.




Pogoda nam dopisała ...było cieplutko ale tak naprawdę z wyjazdu najbardziej cieszyła się chyba Atena. Kocha wodę i jak zobaczyła takie wilgotne warunki do zabawy rozszalała się na dobre.
Ja oddałam się słodkiemu lenistwu ,a Mary kontrolowała czy pomościk się nie załamie pod takimi dwiema laseczkami hihihi


Mokradło wiło się w szuwarach i ten widok rozbawił mnie do łez ...wlazła w szuwary i widać było tylko poruszające się trawiska a psa niet ..nagle pojawił się nos a potem cała morda i na końcu pies.



Potem znalazła zdechłą rybę ... odgonić jej nie można było ...


W końcu zmęczone kąpielą Ateny odpoczywałyśmy na Ławce przyjaźni ....prawda ,że ładna ....

Nagle lunął deszcz więć uciekłyśmu do autka i w drogę do domku. W drodze słuchałam oczywiście mojego ulubionego country Josha Turnera Me and God ..posłuchajcie ...piękny kawałek
http://www.youtube.com/watch?v=nSbaZOlPWzM

piątek, 6 sierpnia 2010

Kawałek mojego świata

Ostatnie dni poświącilam na przemyślenia...na temat wieku ....tego co osiągnęłam ,co mam. Jakaś taka depresja letnio jesienna. Może dlatego ,że naoglądałam się cudowności u Asi na blogu
http://mygreencanoe.blogspot.com/ .Tak u niej ślicznie i cieplutko ( nie mylić z temperaturami lata ). Mogłaby być moim dzieckiem ..a tylu mądrych rzeczy się u niej doczytałam.
Nie dostałam od losu szansy na swoje miejsce na ziemi. Nie narzekam .Takie dostałam zadanie i tak musi być. Dlatego muszę sie jakoś urządzić tu gdzie jestem.
Ratuję życie zwierzakom takim jak Pirat.... ( matkę i braciszka zagryzły wilczury spuszczone ze smyczy przez właściciela ...8 lat temu)

Dziś to kochany maluszek z całkowitym brakiem zaufania do Wszystkich i wszystkiego co się rusza .Toleruje tylko domowników.
Uwielbiam swój balkon. Traktuję go jak azyl ,zacisze ....mój kawałeczek raju.





Nie zaszaleję za bardzo ,ale lubię coś zmieniać ...

Naznosiłam z piwnicy staroci i staram się coś stworzyć .
Mam miejsce na odpoczynek i na wypicie kawki ze słodkościami

Zawsze towarzyszy mi Atena ...łasuch i złodziejaszek słodkości

. Uwielbiam ją ..jest moim marzeniem i wolontariuszką fundacji Dogtor.
Nie odstępuje mnie na krok,łazi po mieszkaniu i kładzie się pod nogi .Czasami mam ochotę ją zamknąć w pokoju ale pamiętam ile zrobiła dla mnie 2 lata temu gdy zachorowałam na raka.Przez 6 miesięcy po każdej chemii leżała u moich nóg aż poczułam się lepiej. Mam u niej dług.
Dziś nastawiłam ogóreczki na małosolne. Mniam ..w misce tupperware za 2 dni będą gotowe.

I naleweczki z wiśni i moreli ...na zimowe chłody .



Nareszcie skończyłam ABRAZO. I dzięki naszej wspólnej koleżance z forum robótkowego

http://antosia2.blogspot.com/ UDAŁO SIĘ !!!!!!!!

Zaraz pójdę je blokować.

niedziela, 1 sierpnia 2010

Jarmarku ciąg dalszy




Gotowa na krytykę

Oto mój nieszczęsny mega szaaaaalllllllll. Strasznie długi wyszedł .Nie będę go pruć ...bo tak .






Na poprawę humoru Pirat wieczorem poczytał mi program telewizyjny i od razu zrobilo mi się lepiej