poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Nadrabiam zaległości blogowe

Witajcie po długiej przerwie. Po śmierci mamy powoli układam sobie życie na nowo. Wymieniłam meble ,oddałam Marysi pokój .....żyję powoli.Dziergam ...choć wolniej niż kiedyś.

Sukienka wyszła bardzo twarzowa ,robi wrażenie .Chusta ma byc dodatkiem do niej na czas żałoby.Czasami mam wrażenie ,że wyladawałam jak ta wiedźma

W celu odreagowania stresu zaczęłam chodzić z kijkami. Musze Wam powiedzieć ,że sprawia mi to ogromna przyjemność .Czuję się odprężona i zrelaksowana. Stracilam parę kilogramów i aby to utrzymać piekę sobie otrębowe wafelki
Wychodzą przepyszne. Polecam wszystkim. Namawiam też Marysię na chodzenie ze mną. Jak przystało na 17 kijki są be ,więc chodzi bez ale jesteśmy razem i możemy sobie pogadać .ciężko nam obu i rozmowy bardzo nas zbliżają Ponieważ nadszedł czas wielkanocy ,trzeba zabrać się za ozdóbki. Oto początek ....w nastęnym poście więcej o dekoracjach. Pozdrawiam Wszystkie zaglądające do mnie koleżanki.


piątek, 2 marca 2012

Nowe mebelki do kuchni

Jeszcze trochę bałaganu ale już idzie ku dobremu




poniedziałek, 13 lutego 2012

niedziela, 12 lutego 2012

Obiecałam pokazać mieszkanie i nowy nabytek

Obiecałam mjermak ,że w końcu pokażę jej moje mieszkanie. Teraz panuje tu totalny kataklizm bo po śmioerci mamy nie mogę się zorganizować a Marysia pogania bo chce mieć w końcu pokój tylko dla siebie .
Pokój mamy ...teraz mój .....




Pokój Marysi ...teraz tylko jej .

Salon - jadalnia


I stara 30 letnia kuchnia ...czeka na nowe mebelki ...lada dzień .

A to miska z płyty winylowej .....


A to fotel o którym marzyłam ,mega wygodny ...do robótek i czytania książek.

sobota, 4 lutego 2012

Smutno

Dziś rano umarła moja mama ,nie wiem jak będę dalej żyła. Smutno mi .nie byłam gotowa . nie zdążyłam się pożegnać .:-((

piątek, 30 grudnia 2011

Konie roku -koniec bloga

Życzę Wam samych sukcesów w Nowym Roku i szczęścia w życiu.
Zamykam bloga bo moje życie do droga przez ciernie . Nie mam siły żyć ,rozmawiać oddychać ....gdyby nie było Marysi pewnie odeszłabym do lepszego świata. Opieka nad mamą przerosła moje możliwości fizyczne,psychiczne ....jestem w czarnej dziurze która wciąga mnie jak wir. Z dnia na dzień jestem słabsza ,smutniejsza i czuję się jakby życie we mnie powoli umierało. Cieszę się ,że Was poznałam ,że miałam tylu znajomych ,przyjaciół ....teraz nie mam dla Was czasu ,siły i nic do napisania.

piątek, 25 listopada 2011

Urodzinowo i wycieczkowo

Dziś będzie dużo zdjęć ponieważ w domu same smutki. Mama w szpitalu już trzy tygodnie na intensywnej terapii i w zasadzie bez większych rezultatów. Za dużo chorób jak na jednego małego człowieczka.
W pracy czas wycieczek. Odwiedziliśmy piekarzy i cukierników w Leclerku ,dzieci lepiły ciasteczka i rogaliki. Bawily się świetnie.






Rówenie świetnie bawiły się na promie Scandinavia...nie tylko dzieci



Czas mija bardzo szybko więc trzeba szykować się do Świąt ,oto moje stroiki i kartki .Kartki może nie są powalające ....ale zrobione własnoręcznie od serca.




A co na froncie robótkowym ??? Tunika brązowa skończona ,niebieska kiecka się robi


A Atena śpi ........


Zapomniałabym na śmierć ....dobiłam do 50


Jestem już prawie jak nietoperz ślepa ,głucha ...mmmmmmm ale jeszcze się nie czepiam