niedziela, 5 czerwca 2011

Hel i sprytne foczki

Z okazji Dnia dziecka zabrałam swoich podopiecznych na wycieczkę na holownik. Załoga 4 panów przygotowała się rewelacyjnie. Ciasteczka soki cola no i oczywiście kawa dla mnie.


Dzieci wróciły zachwycone 2 godzinnym rejsem po kanale portowym i harcach po pokładzie.


Dwa dni póxniej zabrałam moje sześciolatki na wycieczkę do
grot Mechowskich, Rozewia i Helu.
Pogoda była piękna ,słońce i wiaterek. Dzieciaki szalały na dworzu a w autokarze cicho jakby ich nie było.


Najbardziej oczywiście podobało się fokarium i sprytne smieszki, które udawały nie żywe pływając brzuchem do góry lub trzymając się płetwą za szczebelki.


A teraz troszkę robótkowo :

i sukienka zrobiona przez Janeczkę Na wieszaku wygląda tak sobie a na mnie cudnie.
Poniżej oliwka od Pimposhki na chustę i bawełna na tunikę.


Po niedzielnym obiedzie wybrałyśmy się na spacer nad morze.

Ponieważ było słońce okulary obowiązkowe ....


Pies się wyszalał pani wygrzała .

3 komentarze:

pimposhka pisze...

No prosze, udalo Ci sie lepiej uchwycic oliwke niz mnie.
Zazdroszcze Ci bliskosci Helu. Na Helu wlasnie moj dziadek byl dowodca jednostki tralowcow i tam mieszkal z babcia, moim tata i wujkiem. Jak moj tata mial 11 lat to jednostke tralowcow wlaczyli do 8 Flotylli w Swinoujsciu i tak moja rodzinka znalazla sie tutaj. Ja nigdy na Helu nie bylam, mam nadzieje, ze kiedys mi sie uda :))))

barbaratoja pisze...

Świetne wycieczki, też takie lubię;-)
Troszkę robótkowo, to się nazywa troszkę?

Beata (To lubię...) pisze...

No właśnie, sukienkę to bym chciałą na Tobie zobaczyć :))) a zdjęcia piękne :)))