Z tamtąd pojechaliśmy do Muzeum Okrętu Vasa .Vasa to szwedzki okręt wojenny – królewski galeon, słynny z powodu jego spektakularnego zatonięcia, a następnie wydobycia i przekształcenia w okręt muzeum. Jest monumentalny,piękny i tajemniczy zarazem. Wzbudza podziw i uznanie dla Wszystkich którzy pracowali nad przywróceniem mu świetności.
Prosto z Muzeum pojechaliśmy do miasta. Tam odwiedziliśmy miejsce w którym zginął Olaf Palme. Zlokalizowaliśmy sklepy z pamiątkami i oglądaliśmy kolorowe ulice Sztokholmu. Na ulicach czarno od arabów,murzynów i mieszanek. W małych sklepikach z pamiątkami sprzedają arabowie, na ryneczku stragany prowadzą arabowie. A gdzie rodowici szwedzi? .....
W niedzielę rano pierwszym punktem do zwiedzania był Ratusz w którym odbywają się kolacje Noblowskie .
Dziedziniec ,a raczej błękitna sala nazwana tak od koloru nieba widocznego przez oszklony dach jest salą w której podawana jest kolacja .
Piękne miejsce.....aż chce się tańczyć .
Następna sala to sala obrad rządu .
Sala z pięknym sklepieniem
i sala kolumnowa
Boże zrobiłam 400 zdjęć i tak trudno wybrać te najpiękniejsze.
Następnym miejscem do zwiedzania był zamek Drottningholm – rezydencja królewska w Szwecji, na wyspie Lovön, w gminie Ekerö, na przedmieściach Sztokholmu. Znajduje się tu pałac w stylu renesansowym zbudowany w końcu XVII wieku, otoczony barokowym ogrodem.
Piękne kwiaty, fontanny i cudowne otoczenie zieleni i dzikich gęsi. W takim miejscu zapomina się o wszystkich klopotach i zmartwieniach.
Kolejnym punktem programu było stare miasto.
No i oczywiście jeszcze zakupy pamiątek .Najlepsze zostawilam sobie na koniec.
Spotkanie w realu z Iwonką Drutoterapią .WIELKIE DZIĘKI IWONKO za to ,że przyjechałaś ,czekalaś i za prezent. Moja wdzięczność nie zna granic.
Po powrocie na prom i zjedzeniu kolacji udałyśmy sie na disco i pokaz barmański.
Ostatnie śniadanie na promie było trochę smutne ,że to już koniec naszej przygody .Za rok jednak będzie następna .......a to przecież już tylko jakieś 330 dni .....